Przejdź do głównej części strony

Strona głównaW ROWieWsad

Piksele domowej roboty

Autor informacji: Ewa Wójtowicz

Żyjemy w dwóch rzeczywistościach: ekranowej i realnej. W której bardziej? Czy mogą się przenikać w obie strony? Każda z nich wymaga umiejętności dekodowania i odczytywania symboli.

Niemiecki artysta Aram Bartholl zaprezentował na festiwalu Transmediale.07 w Berlinie pracę "Random Screen", czyli termodynamiczny i mechaniczny pikselowy ekran. Mieści w sobie 16 kwadratowych pól, które migoczą, przypominając prosty GIF. Niespodzianka czeka widza, który obejrzy drugą stronę obrazu. W płytkich niszach znajdują się pocięte puszki po piwie, a w każdym z nich jest świeca. Im jaśniej pali się świeca, tym szybciej się obraca. Dopalanie się kolejnych ogarków wygasza poszczególne "piksele" ekranu. Praca może być potencjalnie wciąż rozbudowywana.

Jedna z prac artysty, "Map" (2006) odnosi się do Google Maps ale też ogólnie do fenomenu porządkowania przestrzeni za pomocą narzędzi globalnej telekomunikacji. Czerwona ikonka pozwala wskazać wyszukiwane miejsce. Jedne z najpospolitszych haseł: "pizza" wskazało na obskurne podwórko przy Gubener Strasse we wschodniej części Berlina. Bartholl zrekonstruował tę ikonę umieszczając ją w konkretnym miejscu, sprawiając że rzeczywistość stała się mapą samej siebie w skali 1:1, jak w powieści Lewisa Carrolla "Przygody Sylwii i Bruna".

Najnowsza praca Bartholla, "Tagging" prezentowana w styczniu 2007 to trzy interaktywne obrazy, wykonane przez artystę za pomocą markera. Kody, zaprojektowane na komputerze, można odczytać po wykonaniu im zdjęcia aparatem telefonu komórkowego. Odnosi się to do technologii Semacode, działającej podobnie jak kody kreskowe. Za pomocą tego narzędzia można wejść na stronę internetową by odczytać całość przekazu. Trzy obrazy: Static, Dynamic i Centric, zawierają kolejno przekaz: cytat z Josepha Weinzbauma "Wiedza nie staje się niepotrzebna dlatego, że istnieje Internet", oraz dwa obrazy z flickr.com.

Bartholl zajmuje się zjawiskami kultury epoki cyfrowej, dekonstruując je, poprzez sprowadzanie do prostego "zrób to sam". Jego wersje są jednak nieco partyzanckie i celowo sprawiają wrażenie nieprofesjonalnych. Precyzja pikselowej siatki zostaje zastąpiona krechami krzywo namazanymi markerem. Znacznik Google Map wykonany na stelażu z listew wygląda jak nieudany wielki latawiec. Amator gier-strzelanek mieć na pierwszym planie wciąż widok karabinu, który jest zapożyczony z ekranu. Typowe i często niezauważalne elementy świata wirtualnego zostają przeniesione w realność. To zawłaszczenie jest skierowane w odwrotną stronę. Zazwyczaj sfera cyfrowa zawłaszcza obiekty czy schematy działania z realności: ikona kosza na pulpicie służącego do wyrzucania dokumentów, któremu towarzyszy dźwięk zgniatanego papieru, symbol koperty w odniesieniu do wiadomości SMS, piktogram słuchawki telefonu na klawiaturze komórki. Te ikony odnoszą się często do nieużywanych już technologii a mimo to rozpoznajemy je. Często nie zastanawiamy się nawet, że mówią o innej, analogowej rzeczywistości. Odwrócenie tego procesu zawłaszczania symboli sprawia, że na otaczającą nas przestrzeń znaków możemy spojrzeć z innej perspektywy.

źródło informacji: RÓW

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

AKTUALNA OCENA 3,03

Dodatki


Informacje dodatkowe