Przejdź do głównej części strony

Strona głównaW ROWieWsad

Euforyczna pieśń o stepie

Autor informacji: Łukasz Skalik

By zrozumieć bohaterów dziwnego, poetyckiego filmu Ivana Vyrypayeva, trzeba opuścić zrozumiałą przestrzeń miasta i śmiało wyjść na step.

Reżyser zaprasza nas tam, wciągając oszałamiającymi obrazami naddońskich rubieży. Kraina traw i dzikich ludzi. Ta przestrzeń zachwyca, ale i przeraża. Step nie jest zrozumiały - bo i co tu rozumieć? W tej dali nikną wszelkie znaki orientacyjne. Gubimy się więc nieuchronnie, staczając się na granicę szaleństwa.

W stepie nie liczą się też słowa, bo żadne nie odda jego bezkresu. Lepsze są obrazy. Wie o tym Ivan Vyrypayev. Ten wybitny rosyjski dramaturg i reżyser teatralny, porzucił teatr i chwycił kamerę, właśnie po to by sfilmować step. Dlatego też bohaterowie jego "Euforii" zbyt wiele nie mówią do siebie. Tylko patrzą w dal, pędzą, biegną gdzieś oszalali.

Historia jak z kozackiej dumki. On ( Pavel - wcielił się w niego debiutant, znany rosyjski grafik i scenograf - Maksim Ushakov) poznał ją na weselu u znajomego. Ona (Vera - grana przez aktorkę tetralną - Polinę Agureyevę) ma męża i córkę. On (Valeri - Mikhail Okunev) pijak i brutal, nigdy nie pozwoli swej żonie odejść z innym. Euforia dopiero co zakochanych w sobie młodych ludzi i obłęd zazdrosnego męża. Tragedia wisi w powietrzu, nie sposób ją już powstrzymać. Cóż z tego? Pavel i Vera, niczym bohaterowie Dostojewskiego pędzą na jej spotkanie w ekstatycznym, szaleńczym uniesieniu.

Piękne zdjęcia Andreia Naidyonova zostają w pamięci jeszcze długo, długo po wyjściu z kina. Sugestywna muzyka Aidara Gainullina rozpala dziwną melancholię, którą ugasić może jedynie butelka wódki (najlepiej rosyjskiej). Ale czy to, aby nie wszystkie walory prostej opowieści Vyrypayeva? No bo gdzie nam, tak zapracowanym, oszczędnym i cierpliwie pnącym się po ścieżkach kariery obywatelom Unii Europejskiej, do tych dzikich i namiętnych Kozaków znad naddońskich stepów? Z pozoru bardzo daleko. Intuicja podpowiada jednak, że i w nas gdzieś tkwi głęboko ta sama, irracjonalna słowiańska dusza. By ją jednak odkryć, trzeba uciec z miasta i wyjść na bezludny step.

źródło informacji: INTERIA.PL

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

AKTUALNA OCENA 2,98

Dodatki


Informacje dodatkowe