Przejdź do głównej części strony

Strona głównaW ROWieWsad

Rock nie umarł!

Autor informacji: Łukasz Skalik

Świetnie pamiętam ten wrzask. Rock umarł, zdechł jak pies, idzie nowe, piękne, świeże! Hip-hopowy głos prawdy, syntetyczne jungle-coś tam, miały wymieść z muzycznej rzeczywistości degeneratów z tłustymi włosami. Okazało się jednak, że nie wymiotły.

Rock wrócił do garażu i paradoksalnie jest mu tam bardzo dobrze. Z dala od wytwórni płytowych, hałasu medialnego, wielkich pieniędzy pulsuje nowa, ciekawa muzyka. Żadnego usia-siusia, kalkulacji, schematów. Żadnych kompromisów. Tylko ostry, wściekły przekaz. Bunt, niezgoda na zastałe, na miałkość, na nudę i tchórzostwo. Kij niestety ma jednak dwa końce. Wolność i pełna niezależność wiąże się z reguły z kompletną niemożnością dotarcia ze swoją twórczością do potencjalnego odbiorcy. Bez wielkiej kasy wpompowanej w promocję, szansa, iż dany zespół się przebije, jest minimalna. Nie grają cię w radio, nie puszczają w MTV - nie ma cię. Możesz grać fantastyczną muzykę, przekraczać granice, pchać tę taczkę mocno do przodu, ale i tak nikt nigdy nie kupi twojej płyty. Po pierwsze nie będzie o niej wiedział, a jeśli nawet usłyszy, to i tak jej nie znajdzie w żadnym sklepie. Muzyka to wielki biznes, a wielki biznes to ekonomia. Ryzyko wiąże się ze stratami, więc inwestuje się w pewniaki. Ona nie musi umieć śpiewać, ważne by miała fajne cycki - to jest dewiza typowego Wielkiego Decydenta z Wielkiego Koncernu.

Co więc mają robić młodzi ludzie, którzy wbrew wszelkiej nadziei, nadal chcą grać rocka? Zwłaszcza w kraju, w którym za kwintesencję zespołu rockowego uważa się Lady Pank? Jest tylko jedno wyjście - łączyć się w grupy. Realia są takie, że samotny muzyk skazany jest jedynie na frustrację. Nikomu nie znany zespół nie ma szans na koncert, o nagrywaniu dema nawet nie wspominając. Gdy jest jakaś scena muzyczna, wspierająca się grupa, bez porównania łatwiej zaistnieć. Dlatego, pomimo kompletnego braku zainteresowania części mediów i dużych wytwórni płytowych, powstają tego typu grupy. Ja znam dwie: PinkPunk - o której w ROWie była już mowa - łączące formacje z północy Polski (Trójmiasto, Szczecin, Stargard Szczeciński, Poznań) oraz krakowską Solve Small Scene.

Tej drugiej, chciałem poświęcić teraz kilka słów. Przedsięwzięcie to powstało kilka lat temu z inicjatywy muzyków: Citizen Women There oraz Music Unsola. Jej celem jest integracja krakowskiej, a docelowo ogólnopolskiej sceny niezależnej. Obecnie "zrzeszonych" w jej ramach jest dziesięć formacji, grających stosunkowo zbliżoną gatunkowo muzykę. Dominuje: noise rock, free jazz, nowofalowe klimaty. Tutaj koncepcyjny minimalizm, łączy się z bezlitosną, gitarową siłą. Nikt nie ogląda się na opinie krytyków, nikt się z nikim nie porównuje. Muzycy szukają, tworzą, świetnie się bawią. Z roku na rok, ich początkowo amatorskie kapele ewoluują, poszerzając zakres swoich poszukiwań artystycznych o zupełnie nowe rejony. Produkcje stają się coraz bardziej profesjonalne, przemyślane, poważne.

Warto więc uważniej przypatrywać się słupom reklamowym, by szukać koncertów formacji skupionych wokół SSS. Warto się im przyglądać, warto słuchać ich płyt, nawet jeśli są dostępne jedynie w malutkich sklepach internetowych. Solve Small Scene to szczere i twórcze uderzenie z prawdziwego podziemia, próbujące rozwiać nudną i gęstą krakowsko - piwniczną mgiełkę.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam na stronę: http://www.solvesmallscene.co.nr/

źródło informacji: INTERIA.PL

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

AKTUALNA OCENA 3,00
  • tak kiedys bylo, a teraz jest tak:
    (2007-03-16 23:45)
    ~j. r. d.

    z tego co pamietam, to mialo to cale nasze sss
    promowac nowe krakowski kapele robiace dobre
    (nasz...

  • DOBRZE
    (2007-03-13 23:21)
    ~Wiatrak

    RACJA ;)


Dodatki


Informacje dodatkowe