To - że użyję ekscentrycznego sformułowania - bogate śmieci. Butelki po drogich piwach, opakowania po drogich jogurtach, gruz po remontach, znów ktoś sobie glazurę wymienił w łazience, opakowanie po nowej kosiarce do trawy, podpisane faktury, koperty, stare fotografie, kolorowe gazety z uśmiechniętymi paniami na okładkach, zużyte pampersy, buteleczki po sokach dla dzieci, gnijąca noga cielaka z kopytem, podpisane zeszyty szkolne, folia, stary plastikowy wazon, fotel, milion plastikowych butelek po coli i inne ciekawostki. To wszystko można by posortować, oddać za darmo - gmina zabiera szkło, plastik i papier. Wywóz śmieci kosztuje dwadzieścia pięć złotych miesięcznie, ale niektórzy nie mają nawet kubłów. Zeznają, że oni nie produkują odpadów.
Anioły?
Łatwo dojść do właścicieli tego śmietnika. Wystarczyłaby jedna kontrolna wizyta władz gminnych - śmieci są właściwie podpisane, bo faktury, bo listy.
Jasne, że interweniowałam.
- Co mi tu pani dzwoni? - oburzył się wąsacz z wydziału ochrony środowiska. - Czy to moje śmieci są? A kto ten śmietnik tam zrobił? Ja? To wasze śmieci są przecież, wasze...
Gdybym była w pobliżu, pewnie przełożyłby sobie mnie przez kolano i zlał za te śmieci. Przecież to nasze śmieci są, jak śmiem mu przeszkadzać?
Lifestyle
Panuje tu jakiś pokrętny patriarchalizm. Niby rządzą mężczyźni i to do nich zawsze należy ostatnie słowo, ale jak się żony wściekną, to przychodzą po swoich mężów-pijaków pod sklep i wtedy nie ma zmiłuj. A pije, tak na oko, siedemdziesiąt procent męskiej populacji. Już od siódmej rano, kiedy pan S. podjeżdża pod sklep, mężczyźni czekają na swoje ćwiartki. Jak ćwiartek braknie, to pan S. rozlewa im połówki do kubków. Po cichu, bo to nielegalne.
Po południu mężczyźni się słaniają. Raz i drugi rozwścieczona matka spoliczkuje krnąbrnego syna, żona męża, wywrzaskując przy tym grube, brzydkie słowa. Takie sceny rodzajowe to tu normalka. Ty (pip)(pip)(pip), już mi do domu! Już do świń, do kartofli, do kur i innej trzody! Żeby cię, ja ci pokażę, ty (pip)(pip)(pip)!
Młode kobiety, właściwie dziewczyny jeszcze, wychodzą za mąż zaraz po zawodówce (rzadko mają ambicje zdawać maturę, choć i to się zdarza) i rodzą dzieci bez opamiętania. Młode mężatki w ciąży to te, którym się zazdrości, bo im się udało. Nie szukają pracy, nawet nie próbują - wiadomo, jakie bezrobocie. Opieka społeczna da na życie, po co pracować?
Kierowniczka z gminnego Ośrodka Opieki Społecznej, dwadzieścia lat na stanowisku, mówi że przychodzi do niej już trzecie pokolenie - w jednej rodzinie przychodziła babka, matka, teraz córka. Kierowniczka jest pewna, że córka tej córki też przyjdzie po zapomogę. Biedę i patologię się dziedziczy.
Dziedziczy się też zachowania społeczne. Kiedy zamieszkałam tu pięć lat temu, chłopcy spod sklepu mieli po trzynaście lat. Dziś mają po osiemnaście - już mogą legalnie pić pod sklepem, jak ich ojcowie i dziadkowie. Rzecz jasna piją.
Niezamężne trzydziestoletnie kobiety są tu starymi pannami. Nie szanuje się tu takich, nie liczy z ich zdaniem. Dziwadła. Kto wie, może i nawet lesbijki?



~świt
Z racji zawodu jaki wykonuje dość często widzę
to.... Niestety! TO PRAWDA!
~skrzat
Na początku czytając te "masakry" to mi się
podobało ale z każdą następną częścią jest coraz
słab...
~kristoof1
frazy tekstu,tyle tylko że - spróbóje pobawić się
w domorosłego psychologa jakich wszelkiej maśc...
~miastowy
co tu komentować, chyba lepiej nie wiedzieć, takie
bagno, tylko ze w różnych odcieniach nie kończ...
~y..
Dlaczego nigdzie nie ma komentarzy??!
no chyba że się równoległy dopiero wykluł i
jeszcze nie ma...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »