Ale nie, nie powiem gdzie mieszkam. Gdyby ktoś z sąsiadów przeczytał (a kilka osób pewnie tu czytać umie), jeszcze tej nocy zostałabym zlinczowana. Więc cicho-sza. Ale powiem. Powiem, jak tu jest.
Na początek może rys historyczny. To ważne.
Rys historyczny
Na Ziemie Odzyskane przyjechali całą wsią z kielecczyzny. Jak w "Samych swoich". Zajęli wszystkie domy, depcząc z pogardą wszystko, co zastali. Portrety niemieckich przodków spłonęły w piecach od razu. Na poniemieckich, srebrnych rodowych tacach kieleckie kury dostawały ziarno. Rozumiem, takie czasy. Prości chłopi, którzy po raz pierwszy w życiu zobaczyli muszle klozetowe z porcelany, mogli nie zdawać sobie sprawy z tego, co niszczą. Poza tym Niemiec był wróg. A niech im tam będzie. Tylko szkoda.
Wszyscy noszą tu właściwie trzy nazwiska. Może cztery. Od wielu, wielu pokoleń uprawia się w P. chów wsobny. Odsetek chorych psychicznie jest zatrważający. Są i inne, rzadkie choroby genetyczne, co nie przeszkadza nosicielom uszkodzonych genów mnożyć się bez opamiętania. Może nie wiedzą, mówię sobie. To przecież mili ludzie. A jakie dzieci mają grzeczne. Szkoda tylko, że kiedy dzieci dorosną, zaczną poważnie chorować.
Dalej się ze sobą żenią, krzyżują, mnożą. Te same, coraz bardziej złowieszcze geny krążą w organizmach rodzących się dzieci. Trzy pokolenia później będziemy tu mieli jedną wielką rodzinę Pikoków.
Populacja, organizacja
P. ma około trzystu mieszkańców. Cztery z nich posiada wyższe wykształcenie. (Do dużego miasta, stolicy regionu, jest dziewiętnaście kilometrów). Wszyscy, oprócz mnie i mojej rodziny, to katolicy. Kiedy tubylcy zorientowali się, że nie chodzimy do kościoła, uznali, że jesteśmy Żydami. W dodatku "Wyborczą" kupujemy, więc wszystko jasne. (W sklepie schodzi jedna "Wyborcza" i dziesięć egzemplarzy "Naszego Dziennika"). Najważniejsi we wsi są właściciele ubojni drobiu, a jest ich aż trzech ? mieszkam w drobiowym zagłębiu, miejscu kaźni tysięcy kurczaków. Drobiarze zatrudniają sporą część ludzi stąd. Jeden z drobiowych potentatów jest sołtysem. Już drugą kadencję. Przed wyborami idzie pod sklep i kupuje kilka flaszek wódki tym, co stoją pod sklepem od rana do nocy. To wierny elektorat grubego sołtysa. Reszta to jego rodzina i podwładni. Z pozostałymi hodowcami sołtys też jest spokrewniony. Wszystkim jest na rękę, że to on rządzi - można spokojnie omijać wszelkie obowiązujące przepisy.
Od pięciu lat w P. nie zmieniło się nic. Tylko wichury połamały kilka drzew.




~zrównoważona
mieszkam na wsi od urodzenia i nie spotkalam sie
tutaj z żadnych takim zacofaniem, nie mowiac
juz...
~fbk@o2.pl
Chciałem tylko napisać że, owszem - słownik języka
polskiego rejestruje: TROGLODYTA, ale za Chiny...
~marek
chyba sporo ludzi w tej dziuże ma internet skoro
ta dama boi się że przeczytają jej...no właśnie
...
~truemaveric
Az tak diametralnie nie podzielam zdania mego
poprzednika ale no trzeba przyznac ze ma pani
wybuj...
~skrzat
Nic nowego się z tego tekstu nie dowiedziałem. Ale
po przeczytaniu komentarzy moich poprzedników ...
~ILLY
I TO ZDECYDOWANIE, SUPER, CHĘTNIE POCZYTAŁABYM
WIĘCEJ
~Mean
tylko do kamieniołomu na przymusowe prace. I
wielkim iksem oznaczyć że genetycznie chorzy, co
by...
~Butz
.
~Jacek
Ten tekst to intelektualne dno. Aż ocieka
uprzedzeniami. Oświecona paniusia z miasta gardzi
zapij...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »