W okalającym wieś rowie czasem oprócz szamba (niektórzy mają pomysłowo rurki z ubikacji i kuchni wyprowadzone wprost do rowu) stoi krew. To z ubojni. W tych rowach, użyźnianych dodatkowo krwią zwierzęcą, roślinność jest wyjątkowo wybujała. A i rurek nie widać. Niewtajemniczony w rurkowy spisek nie zauważy, co się święci pod tym kwieciem.
Kilka razy do roku jedna z ubojni urządza wielkie sprzątanie. Gnijące pióra wymieszane z guanem to zapachowa mieszanka, której nie sposób porównać do niczego. Jak wieje z tamtej strony, gdzie bieleją stosy piór, nie mogę otworzyć okna. Odruch wymiotny u każdego, założę się o wszystko.
Nawet nie wyobrażałam sobie, że coś może tak śmierdzieć. Na samo wspomnienie robi mi się niedobrze. Interweniowałam. Legalnie. Pękaty burmistrz przyjechał raz agitować, żeby jeszcze raz głosować na niego. Zapytałam, kiedy będą wreszcie kontrole szamb, bo smród i strach jeść, co w tej ziemi rośnie. Burmistrz uśmiechnął się pobłażliwie znad kilku podbródków: - Chciałaby pani mieszkać w policyjnym państwie? Ja tam nikogo kontrolować nie będę.
Zabrakło mi słów. Zatkało mnie. Gdybym tego nie usłyszała, nie zobaczyła, to nie uwierzyłabym, że urzędnik państwowy może sobie tak jawnie kpić z przepisów prawa.
Zwierzęta
Kiedyś nocą kundel pokąsał mnie w łydkę. Nazajutrz zapytałam sąsiadkę, czy był szczepiony. Nie, nie był. Trudno. Może nie zachoruję na wściekliznę. Kilka dni później ta sama kobieta w sklepie zaczepia mnie i mówi, że tego psa, tego co pani wie, to już nie ma. Jak to, nie ma? Mam złe przeczucia. No, tego, no nie ma i już. Jakiś zachrypnięty głos męski mówi: - Edek go załatwił. Jak będzie pani miała ze swoim psem problemy, to tylko po Edka. On ma wprawę. Siekierą w stodole raz-dwa załatwi za flaszkę. Po co na weteryniarza wydawać? (Tutaj mówi się "weteryniarz").
Nie wierzę. Zabiłam tego psa. Za to, że mnie pokąsał, zginął od razów siekierą. Teraz, żeby jakiś mi nawet pół ręki odgryzł, będę milczała. Ostatnio ktoś fantazyjnie zabił kocięta. Powiesił jeszcze żywe w ciasno zawiniętym worku foliowym na krzaku przy drodze. Myślę, że się udusiły. I ja się zaraz uduszę.Tubylcy chodzą nad rzekę z agregatami prądotwórczymi. Na ryby. Kilku widziałam z dwururką na ramieniu, szwendających się po lesie. Lubimy se do ptaków postrzelać, mówią. Wszystko, jak okiem sięgnąć, jest przecież ich. Świnie karmi się kurzymi łbami i łapkami - jest ich tu pod dostatkiem. Świńska modyfikacja BSE wyhodowana w P. to tylko kwestia czasu.



~Kkroni
Kobieto,mam pytanie,Ty o oplszczyznie piszesz?Bo z
takimi "cudami",to ja tylko tam sie spotkalem....
~Kkroni
kozaku buraczany,mieszkalem trzy lata,nikomu nie
polecam,wrecz odstraszac sie
staram.Sredniowiecz...
~mtz35
Wieś nie ma wyłączności na patologię. W miastach
występują podobne zachowania tylko że
ropopochod...
~Adam
a czy na takiego na przykład wójta nie ma sposobu?
nie można kilka razy oficjalnie coś mu zgłosić...
~skrzat
Każdy wie, że takie rzeczy się dzieją wszędzie.
Ale co innego zdawać sobie z tego sprawę a co
inn...
~volt12
Mogę tylko dodać, że to niekoniecznie
opolszczezna. Mieszkam w miejscowości
kilkadziesiąt kilomet...
~SNcja
...POLAK POTRAFI!!!
~SNcja
...POLAK POTRAFI!!!
~try
kraju. nienawidze go. za głupotę, chamstwo i
okrucieństwo. Syf wrodzony i przekazywany z
pokolen...
~ewa
!!!!!!!!!!!!!
~Ld93
uwa?a, ?e wie? jest zacofana i ludzie na wsi ?yj?
nadal jak w XVIII wieku. Co do zabijania zwier...
~iwa
~simonout.
ja p.
faktycznie masacre. mam nadzieje, że III części
nie będzie..
chociaż z drugiej strony, je...
~simonout.
ja p.
faktycznie masacre. mam nadzieje, że III części
nie będzie..
chociaż z drugiej strony, je...
Co to jest?
~xxx
Co to jest?
~xxx
dodaj komentarz »wszystkie wątki »