Puenta
Na początku miałam mnóstwo dobrych chęci i wierzyłam, że warto pracować na rzecz społecznej lokalności. Że to ode mnie zależy, jak będzie wyglądał świat, który mnie otacza. Po pięciu latach jestem bliska załamania nerwowego. Być może niedługo to bagno mnie wessie, przestanę wykonywać pełne idealizmu gesty, będę wylewać szambo do rowu, a śmieci wyrzucać do lasu, ubiorę nylonowy fartuch i zacznę prać męża po pysku? To chyba przecież niemożliwie, żebym uszła z tego bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym.
Kto chce kupić dom na wsi? Dwieście sześćdziesiąt metrów powierzchni użytkowej, piękny ogród i masakra dookoła, i horror. Rzadko komedia.
Dlatego sprzedam tanio.




Wasze komentarze
dodaj komentarz