Stoją na mojej ulicy trzy kopulaste pojemniki w ślicznych kolorach: niebieskim, zielonym i żółtym. Należy do nich wrzucać makulaturę, plastik i szkło. A w pobliżu supermarketu Auchan stoją jeszcze inne, tym razem dwu-barwne; każda połówka przeznaczona jest na inny rodzaj odpadów. W tym na bardzo popularne tetra-paki (to te kartony od soków itp.). Te pierwsze kopułki bywają przepełnione głównie latem, kiedy ludzkość zużywa potworne ilości wody mineralnej i napojów. Te drugie (zwłaszcza połówka tetra - pakowa) przelewają się ciągle, tak, że niektórzy co bardziej pomysłowi maniacy segregacji śmieci wieszają pełne reklamówki na zaczepach które wystają na czubku konstrukcji. Tak przy okazji - nie mam pojęcia, czy w Bielsku znajduje się druga połówka pojemnika tego typu, ja nic takiego nie zauważyłam. Ale to jak się okazało, nieważne. Bo cała ta segregacja to pic na wodę. Powrzucane grzecznie do odpowiednich pojemników śmieci są (z wyjątkiem szkła) wyrzucane na wysypisko i integrują się w najlepsze. Szkło jako jedyne wozi się do huty, pewnie dlatego, że na szczęście jest tam blisko. Podobnie jest (jeśli wierzyć osobom pracującym w organizacjach ekologicznych - ja wierzę) w całej Polsce. Oczywiście, tu i ówdzie są jakieś enklawy autentycznej segregacji, ale ogólnie firm tym się zajmujących jest bardzo mało i najczęstszą sytuacją jest jednak taka, jak w Bielsku (albo jeszcze gorsza, nie wszędzie bowiem segregują szkło).
Cała ta sprawa z segregacją jest zresztą symboliczna. Stawianie pojemników i pomników w Polsce wychodzi, segregacja śmieci i słuchanie tego co ludzie z pomników mówili, już nie. (Obawiam się, że wyjątkiem jest jedynie Roman Dmowski, który z kolei na pomnik absolutnie nie zasługuje). Pozory, pozory, pozory. Politycy bredzą o odnowie moralnej i wnoszeniu do Europy jakichś wartości, o lustracji i "deubekizacji" ale nikt nie potrafi rozwiązać odwiecznych problemów skupu butelek i makulatury, a minister ochrony środowiska zgadza się ochoczo na zniszczenie unikalnych bagien. Na każdej ulicy, w parkach i lasach, nad wodą i w wodzie leżą tony śmieci. Każdego lata ludzie radośnie się wśród tych leśnych i nadwodnych śmieci rozkładają z grillami, jakby byli ślepi (w pewnym sensie są). Ostatnią rzeczą które mogłaby się znaleźć (obok tolerancji) w szkolnych programach jest uczenie szacunku do zwierząt i wyrabianie nawyku wrzucania śmieci do kosza (a jeśli kosza nie ma, czym niektórzy się usprawiedliwiają, to się je zabiera ze sobą, choćby do domu!). Najważniejsze są przecież mundurki, żeby szkoła upodobniła się jak najbardziej do wojska, gdzie słucha się rozkazów i nie zadaje pytań. Księża mogą z ambony upominać pijanych kierowców i czytać ogłoszenia o pracy, ale kto się słowem zająknie o śmieciach albo wyrzucaniu psów i kotów z samochodów?
Ale pojemniki stoją, Giertych ma nowe pomysły, lustracja trwa a kościoły są pełne - w Polsce jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej! Ciekawe co by było gdyby drzewa mogły strajkować i przestały produkować tlen? Posłowie poszliby posprzątać Kampinos czy zaczęli chodzić z butlami tlenowymi?
Wracając do sprawy segregacji śmieci: jestem pewna, że przez to całe udawanie, że ona w Polsce istnieje wszędzie tam gdzie stoją kolorowe pojemniki, to kiedy za 10 lat wreszcie będzie tak naprawdę, wiele osób po prostu w taki cud nie uwierzy. Albo tak się już odzwyczają od dzielenia śmieci na szkło, plastik, papier itp., że nie będzie im się chciało znów zaczynać. Zresztą trzeba jeszcze rozwiązać problem baterii i akumulatorów i przeterminowanych leków (na razie widziałam pojemnik na leki w jednej aptece, w Olsztynie).
Niestety wszystko wskazuje na to, że jeszcze wiele rządów się zmieni, a posegregowane przez naiwnych "proekologicznych" ludzi śmieci, będą się spokojnie integrować na wysypiskach, podobnie jak podzieleni pod innymi względami politycy integrują się w swojej - (dotyczącej nie tylko ekologii) głupocie.
Ewa Schilling
Bielsko - Biała 7 marca 2007



~Tosiek007
Nic tylko plakac mieszkam od 2 lat w Niemczech i
dzienie widze ludzi kturzy skladaja makulature
s...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »