Jose A. Lutzenberger i Melissa Halloway proponują jednak mówić o "rolnikach regenerujących": Kiedy mamy do czynienia z życiem, o wszystkim wówczas, bez względu na to, czy jest to dobre czy też złe - możemy powiedzieć, że jest biologiczne, organiczne. To, że coś jest alternatywne, oznacza tylko tyle, że jest inne, może więc być gorsze. Natomiast to, że coś jest regenerujące oznacza, iż przywraca dobrą kondycję temu, co zostało nadszarpnięte, pozbawione pierwotnej siły ("Obywatel" 4/2002)
Zchemizowane i zmechanizowane rolnictwo jest określane jako "tradycyjne" (choć jest to zdecydowanie "nowa tradycja") w opozycji do "nowoczesnych" metod ekologicznych, stosowanych przez certyfikowane gospodarstwa ekologiczne. "Tradycyjnym" nazywajmy jednak faktycznie zakorzenione, małe, rodzinne gospodarstwa, często niemal samowystarczalne. Dla agrobiznesu lepszą nazwą byłoby bowiem "rolnictwo konwencjonalne", choć u tu powstaje pytanie, co i dlaczego jest konwencją (normą).
Jedną z popularniejszych metod rolnictwa ekologicznego jest metoda biodynamiczna, oparta na antropozofii. Istnieją też prawie u nas nie praktykowane szkoły jak: permakultura, metoda Fukuoki i in. (np. ogród leśny).
Rolnictwo integrowane jest metodą "chemiczną", w której opryski są jednak znacznie ograniczone co do ilości, jakości i terminów, co jest znacznym postępem.



dodaj komentarz »wszystkie wątki »