Dobrze znany pokoleniu trzydziestolatków Janusz Korwin Mikke, były szef Unii Polityki Realnej pisał onegdaj w swoich felietonach, że działania ekologiczne związane weźmy z gospodarką odpadami nie mają praktycznie większego znaczenia, w zasadzie są nieopłacalne, a energia ekologiczna, uzyskiwana z recyklingu surowców wtórnych, jest paradoksalnie droższa od naturalnej.
Być może była to prawda obowiązująca w tamtych trudnych czasach, kiedy jeszcze nie widzieliśmy, że Wołoszański jest agentem, jednakże w chwili obecnej sprawy mają się zupełnie inaczej. Z jednej strony słyszymy o wynalazku japońskich naukowców, którzy pokazali światu samochód, zużywający na sto kilometrów energię elektryczną wartą jednego dolara i nie jest to bynajmniej wózek napędzany przez mechaniczne chomiki, a bolid, który rozwija prędkość do 300 km/h, co dowodzi temu, iż działania przyjazne środowisku wcale nie muszą być nieopłacalne - kwestią pozostaje jedynie znalezienie odpowiedniej dźwigni, a do tego potrzebny jest rozwój technologiczny, chęć naukowców i nie uleganie paliwowym lobbystom.
Z drugiej strony dowiadujemy się o tym, że nasi zachodni sąsiedzi coraz częściej stosują biopaliwa (co rzecz jasna w naszym kraju jest blokowane), z trzeciej zaś, że w brytyjscy konserwatyści zaczynają dbać o środowisko naturalne w sposób w jaki zwykła czynić to przysłowiowa lewica, a przynajmniej takie składają deklaracje.
Przywódca brytyjskiej opozycji Dawid Cameron zaproponował stworzenie zupełnie nowego modelu konserwatyzmu, który przystosowuje ideologię prawicy do naszych czasów. W proponowanym programie poczesne miejsce znajdują postulaty, których nie powstydziliby się ekolodzy, co jest rzecz jasna chwalebne, bo może przyszedł czas, ażeby troski o świeże powietrze nie przypinać do lewa czy prawa, może po prostu należy wreszcie uświadomić sobie, że wszyscy oddychamy jednym i tym samym tlenem.



Wasze komentarze
dodaj komentarz