Przejdź do głównej części strony

Strona głównaW ROWieWsad

Kawa legalnie kupiona

Autor informacji: Ewa Schilling

Nie można liczyć na to że przed kupnem słoika kawy w sklepie zobaczymy film o plantacjach kawy albo przeczytamy gdzie kto i jak ją uprawiał. Nie ma żadnego protestu do podpisania. Trudno sobie wyobrazić, że decyzja o kupnie tego słoika połączona z milionami podobnych mają wpływ na drzewa, ptaki i ludzi w Wietnamie (czołowy producent taniej kawy) czy Gwatemali.

Założenie jest następujące: piję kawę kupioną legalnie w supermarkecie. Rozpuszczalną. Czytam w gazecie o Dolinie Rospudy. Unikalne, jedyne na zachód od Uralu torfowisko przepływowe, do którego Niemcy wzdychają bo swoje już zniszczyli - polski minister środowiska uznał że nie jesteśmy gorsi od zachodnich sąsiadów i też możemy powzdychać (warto zauważyć, że torfowiska nie da się ludzkimi siłami odtworzyć). Wkurza mnie decyzja ministra, żal mi drzew, ptaków, roślin, wszystkiego co żyje w dolinie, podpisuję się pod protestem, a potem kiedy minister zatwierdził jednak czego nie powinien (wbrew ekologom, Komisji Europejskiej i zdrowemu rozsądkowi) kupuję odpowiedni sprzęt żeby przykuć się obok Wajraka.

A kawa? Co to za gatunek, gdzie wyrosła, kto ją uprawiał i ile za nią dostał? Na słoiku o ile zechce mi się go oglądać, przeczytam nazwę jakiegoś spożywczego giganta który na tej kawie zarabia. I tekst typu "odpowiednia kompozycja ziaren" albo "najwyższej jakości ziarna kawy odpowiednio dobrane przez naszych ekspertów". Najlepsze czy nie, zapłaciłam, zaparzyłam da się wypić, w czym problem? Jeśli przeczytam jakiś sensowny artykuł o kawie albo obejrzę dobry film dokumentalny, dowiem się że:

a) kawa rozpuszczalna dla znawców i miłośników kawy jest czymś w ogóle niepojętym, nazywanie zawartości tych słoików kawą brzmi dla nich jak żart, bo robiona jest z jakichś przypalonych resztek pozostałych po paleniu najgorszych gatunków

b) w supermarkecie nie można kupić dobrej kawy, ta nierozpuszczalna też jest kiepska, prawdziwa kosztuje wiele razy więcej; zawsze kiedy na opakowaniu nie ma słowa arabica (to te lepsze gatunki) jest w nim robusta (te gorsze)

c) diabli wiedzą czy przy uprawie tej kawy nie wyrżnięto hektarów lasu niszcząc przy okazji także inne rośliny, ptaki, itp.

d) tak samo diabli wiedzą czy ludzie uprawiający tę najgorszą taniutką kawę dostali za nią tyle żeby mogli poludzku przeżyć

e) w Ameryce i może jeszcze gdzieś można kupić kawę oznaczoną przez organizację która gwarantuje że kawa rosła w cieniu drzew, czyli bez niszczenia środowiska, dzięki czemu zresztą jest delikatniejsza

Jeśli nie mamy jakichś informacji wypisanych wołami na pierwszej stronie, to najczęściej nie wiemy o tej sprawie nic. Nie można liczyć na to, że przed kupnem słoika kawy w sklepie zobaczymy film o plantacjach kawy albo przeczytamy gdzie, kto i jak ją uprawiał. Nie ma żadnego protestu do podpisania. Trudno sobie wyobrazić, że decyzja o kupnie tego słoika połączona z milionami podobnych mają wpływ na drzewa, ptaki i ludzi w Wietnamie (czołowy producent taniej kawy) czy Gwatemali. Zresztą mamy mało pieniędzy. I kto by kupował całe ziarna żeby je mielić w młynku (w dobie komputerów młynek do kawy?). Szukać sklepu, gdzie sprzedadzą drogą kawę, choćby i zmielili ją na miejscu? Pić mniej, ale lepszej?

A może jest jednak jakaś lista, na którą można się wpisać i nie zawracać sobie więcej głowy tą głupią kawą?

źródło informacji: RÓW

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

AKTUALNA OCENA 2,94

Dodatki


Informacje dodatkowe