Właściwie trudno o nim powiedzieć coś pewnego. Mistrz Tohu Wabohu na swojej oficjalnej stronie pisze o sobie, że jest "gwiezdnym dzieckiem", Shivą, Mojżeszem, Zaratustrą i świętym szamanem Woodibudi.
W jednym z nielicznych wywiadów wyznał, iż tajemną wiedzę miłosnego zaspokojenia poznał w wyniku wieloletnich studiów u boku hinduskich mistrzów tantry. "Świętą Prawdę" oznajmiła mu cudowna świetlna istota na pustyni w Newadzie, podczas czterdziestodniowych postów i umartwień.
Zanim jednak to się stało, przez kilkanaście lat pracował w krzepickim urzędzie stanu cywilnego. Tak przynajmniej uważają pracownice tej placówki: Krystyna S. i Joanna F. To nie żaden Tohu Wabochu, tylko Czesiu - mówią wyraźnie rozbawione. Ten sam wąsik, łysinka, to samo nieśmiałe spojrzenie - twierdzą przyglądając się zdjęciu umieszczonemu na ulotce reklamowej.
Niewiele jest jednak jego zdjęć, ponoć bardzo nie lubi się fotografować. Oficjalna dlatego, że flesz aparatu kradnie jego energię życiową. Być może jednak ma to jakiś związek z kilkoma pozwami o ustalenie ojcostwa, jakie wniosły już do sądu uczestniczki jego kursów. Właśnie uczestniczki. Pomimo, iż nie ma żadnych ograniczeń odnośnie prowadzonych przez Wabohu warsztatów "świetlistej energii miłości", szczególnie chętnie w nich uczestniczą panie. "Przedział wiekowy nie gra roli" - zapewnia mistrz na swojej stronie internetowej.
Co można się dowiedzieć na tych spotkaniach? "Zinstytualizowane religie powstały tylko po to, by fałszować wielkie radosne przesłanie skierowane do nas przez Wielkich Mistrzów Ezopramagmy (Jezusa, Buddę, Mahometa, Konfucjusza i innych). Nieskończone pokłady kosmicznej energii drzemią w każdym z nas, czekając tylko aż ją uwolnimy w gigantycznym wielokrotnym orgazmie.". Tego typu rewelacje umieszczone są w ulotce reklamującej zajęcia Akademii Eroenergetycznej Mistrza Tohu Wabohu. Trwają z reguły weekend, kosztują od 1500 - 2000 zł, organizowane są przeważnie w małych miasteczkach i wsiach, szczególnie północno-zachodniej Polski.
Nie rusza się nigdzie bez ochrony. Kilkakrotnie grożono mu śmiercią. Do szczególnych ekscesów doszło we wsi Janowiec w Lubuskim, gdzie rozsierdzeni rolnicy, uzbrojeni w siekiery i widły otoczyli tamtejszy WIejski Dom Kultury, próbując zlinczować "miłosnego instruktora", za podejrzane rozbudzanie seksualne ich żon. Szczególnie zbulwersowały ich zajęcia z hipnozy seksualnej, w wyniku której kobiety wprowadzone przez Wabohu w erotyczny trans, dawały niezwykle głośno upust swemu zadowoleniu.
Jak dowiedział się RÓW, Czesław W., alias Tohu Wabohu zamierza także niedługo założyć związek religijny. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, wystarczy jedynie 15 członków, by tego typu grupę zarejestrować. Zdaniem członków Ligi Polskiej Rodzin jest to bardzo niepokojące zjawisko, niebezpieczne dla zdrowia moralnego Polaków, z którym trzeba walczyć wszystkimi możliwymi środkami. Zamierzają oni wkrótce przedstawić opracowany przez siebie projekt zmiany Kodeksu Karnego, wprowadzający przestępstwo psychomanipulacji, skierowany przeciwko takim jak ta sektom. (ł.s.)



Wasze komentarze
dodaj komentarz