Cały czas się uśmiecha. I ma ku temu powody. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu mógł tylko marzyć o tym, co teraz staje się znów normalnością. - Czuję się jakbym wygrał los na loterii - cieszy się 48 letni Ludwik Opalski - to prawdziwy cud, niewiarygodny splot szczęścia i daru od losu.
Na transplantację czekał 13 lat. Przez całe swoje życie dojeżdżał do pracy starym i cuchnącym autobusem pracowniczym. Aż w sobotę zeszłego tygodnia, dostał informację, że jest potencjalny dawca samochodu. Trzydziestosiedmioletni mężczyzna, który podczas zmiany biegów na skrzyżowaniu w centrum miasta miał zawał i przed przyjazdem karetki pogotowia zmarł.
Samochód był czysty, zadbany i ubezpieczony. Testy tkankowe pokazały całkowitą zgodność i kilka godzin później rozpoczęła się zakończona sukcesem operacja. Leszek Opalski wierzy, że ów szczęśliwy zbieg okoliczności dokonał się dzięki wstawiennictwu Ojca Świętego. Teraz używa swojego własnego samochodu i uczy się samodzielnej jazdy rowerem.


~księciunio
staje się ofiarą. Ciekawe, czy gdy p.Mirosława
Podgórska będzie czekała na przeszczep swojego
sam...
~:D
nie jarzę....... ten artukuł jest jakiś dziwny czy
to może mój mózg już całkiem wyparował?
~sindbad
O co kuna chodzi??co za niedorzecznosc???
~tandeta
co to za bzdury az nie chce sie tego czytac,
dajcie spokoj z takimi artykulami
~Bambus
czegos bardziej debilnego, a czy ktos za to placi?
dodaj komentarz »wszystkie wątki »