Roman jedź do Albanii
Dzięki zaangażowaniu i mrówczej pracy naszego dzielnego ministra edukacji, polskie szkoły powoli zaczynają zbliżać się do ideału. Wykrywacze metalu, kamery na każdym kroku, mundurki - to już tylko kwestia czasu. Niegrzeczni uczniowie przerażeni hasłem - "zero tolerancji", ze strachu masowo idą na wagary. Generalnie - pełen sukces. Nie wolno jednak spocząć na laurach i trzeba zacząć nieść zarzewie rewolucji dalej, na przykład do takiej Albanii. Jak alarmuje bowiem Reuters dzieją się tam rzeczy straszne. W jednej z tamtejszych wiosek - Xhyre, miejscowi nauczyciele podpici rakiją, urządzili sobie orgietkę w sali lekcyjnej. Policję zawiadomili rodzice pewnego czwartoklasisty, który podpatrzył przez okno rozbawionych pedagogów, swawolących pod tablicą. Nauczyciele zostali zwolnieni, podobnie dyrektor placówki. Gdyby jednak zdarzenie to miało miejsce w Polsce, niewątpliwie za sprawą Giertycha wprowadzono by ustawowy wymóg noszenia "pasów cnoty". Na rozpoczynającym się właśnie w Warszawie sympozjum, chce on przekonywać szefów resortów edukacyjnych z grupy Wyszehradzkiej do poparcia swego programu "zero tolerancji". Zły kierunek Roman. Trzeba zacząć najpierw od Albanii.
Szatańskie liczby w rosyjskich paszportach
"Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć."(Ap. 13,18). Zgodne z Apokalipsą Św. Jana, gdy czas się dopełni Bestia wyjdzie z wnętrza ziem, zwiedzie ludzi znakami i wszyscy: mali czy wielcy, bogaci czy biedni, wolni czy niewolnicy otrzymują znamię na prawej ręce lub na czole. Pewnie tego znamienia bardzo się wystraszyli mieszkańcy rosyjskiej wsi Bogołybowo. Okazuje się, ze nawet "święta nazwa" ich miejscowości (dosłowne - Kochający Boga) nie chroni przed zakusami złego. Około stu obywateli odmówiło zmiany swych paszportów, gdyż w kodzie paskowym nowych egzemplarzy tego dokumentu znajdować mają się szatańskie symbole. Podobnie wygląda sytuacja z rachunkami na poczcie. Pobożni rolnicy i tam wypatrzyli sześć szóstek. Mamy nadzieję, że w związku rosnącą histerią, mieszkańcy nie zagłodzą się na śmierć.
Koty w zamrażarce
Roman Kluska - najbardziej prześladowany przedsiębiorca w Polsce twierdzi, że nadmierne regulacje prawne i gigantyczna biurokracja blokują swobodę gospodarczą. Okazuje się, że taką przeszkodą mogą być także nadgorliwi sąsiedzi. Jak podał serwis TheSmokingGun.com, William Davis zamieszkały w Murfreesboro, zaskarżył tamtejszą policję o nielegalny zabór i zniszczenie mienia (konkretnie 114 martwych kotów i jednego nieżywego psa). Pan Davis co prawda przyznał, iż kolekcja ta miała dla niego duże "znaczenie emocjonalne", ale w żadnym wypadku nie świadczy to o jego poważnych problemach psychicznych. Planował jedynie otwarcie cmentarza dla zwierząt. Dlatego żąda teraz od władz miejskich odszkodowania o wartości 1,5 miliona dolarów.
Poszatkowała swego męża
Brazylijki uważane są za jedne z najpiękniejszych kobiet na świecie. Okazuje się, ze jest to piękno bardzo niebezpieczne. Jak donosi bowiem AP, niejaka Rosanita Nery dos Santos zadźgała swego śpiącego męża, poszatkowała go na kilkadziesiąt części i przetrzymywała jego zmasakrowane szczątki w torbach pod klatką schodową. Motyw tego okrutnego zabójstwa jest ciągle nieznany. Policja podejrzewa, iż mogła to być zemsta na poniżającym ją mężu, albo jakiś lokalny rytuał magiczny. Polki być może nie tańczą tak zmysłowo samby, ale noży używają raczej do obierania ziemniaków. (luq)



Wasze komentarze
dodaj komentarz