Przejdź do głównej części strony

Strona głównaWsadRów

Bójki poetów

Wczoraj wieczorem warszawska policja zatrzymała dwóch poetów młodego pokolenia: Jacka von Dehnela i Macieja Kaczkę. Krewcy młodzieńcy, toczący wieloletni spór na temat roli doświadczenia metafizycznego w poezji, postanowili wytłumaczyć sobie pewne sprawy za pomocą pięści.

Trudno powiedzieć, w którym miejscu wszystko się zaczęło. Prawdopodobnie nie ma takiego miejsca. W sprawach takich jak poetycka dykcja i styl się nie wybiera. Człowiek rodzi się z określonym spojrzeniem na świat i już nic z tym nie można zrobić. Może właśnie dlatego spory o liryczne fundamenty przybierają czasem tak dramatyczny obrót.

Pierwsze widzialne zapisy konfliktu można obserwować na amatorskim portalu poetyckim www.nieszuflada.pl, gdzie każdy może umieścić swój wiersz.

To tam zetknęli się laureat nagrody Kościelskich i paszportu Polityki - Jacek von Dehnel oraz krakowski slamer, bard i pieśniarz, przedstawiciel pokolenia bruLionu - Maciej Kaczka. Dehnel jest żarliwym wyznawcą dykcji wysokiej i wszelkich transcendencji. Za to Maciej Kaczka mimo równie wyrafinowanej lirycznej rytmiki, stanowczo przeciwstawia się metafizycznym ambicjom Dehnela.

Można by powiedzieć, że to nic takiego, lecz dla panów poetów są to kwestie życia i śmierci. Dehnel i Kaczka od dłuższego już czasu na kartach znanych czasopism literackich jak: Lampa czy Ha!art, obrzucali się niezbyt wyszukanymi inwektywami. Kulminacja sporu nastąpiła w "lany poniedziałek", kiedy to znany z licznych podróży Kaczka spotkał w stolicy Dehnela, który mu się nie ukłonił, co zdaniem starszego poety ewidentnie przebrało miarkę.

Wyrwał Dehnelowi z dłoni noszoną przez niego laseczkę ze srebrną gałką i roztrzaskała ją na głowie poety, tym samym niszcząc spoczywający na niej czarny melonik. Dehnel nie pozostał dłużny. Zamierzył się obitym w stalowe zelówki buciorem i ugodził Kaczkę prosto w strefę krocza. Ten zaskoczony tym chwytem poniżej pas przez chwilę zwijał się na ziemi, lecz szybko powstał by dokonać dzieła zniszczenia. Trochę jeszcze się chwiejąc po zadanym ciosie odpiął z roweru, na który jechał, siodełko i nim zaatakował Dehnela. Ten nie mogąc bronić się wcześniej roztrzaskaną laseczką, został zmasakrowany przez zdecydowanie bardziej wysportowanego starszego kolegę.

Na szczęście do akcji wkroczyła policja. Obu panom jednak nic nie grozi, gdyż zdecydowali się nie wnosić wzajemnych oskarżeń przeciwko sobie. Czy sprawa będzie miała kolejne odsłony przekonany się zapewne w swoim czasie. (j.k)

źródło informacji: Uwaga: jaja!

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

AKTUALNA OCENA 3,05
  • jhhhwww
    (2009-03-09 23:55)
    ~sss

    nie mogę uwierzyć, dehnel bierze udział w bójce?


Dodatki


Informacje dodatkowe