Przejdź do głównej części strony

Strona głównaWsadRów

Bieszczadzcy chłopi zbudowali autostradę

Nie ucichła jeszcze wrzawa związana z budową obwodnicy Augustowa przez słynną już na cały świat dolinę Rospudy, a szykuje się następna euro-awantura. Zdesperowani mieszkańcy Zawozu - małej bieszczadzkiej wsi nad jeziorem solińskim, postanowili zafundować sobie pięćdziesiąt osiem kilometrów pierwszej w Polsce prywatnej autostrady.

Mieszkańcy tej zagubionej w dzikich leśnych ostępach wioski, nie mogąc się doczekać realizacji obietnic władz samorządowych od lat proszonych o pokrycie asfaltem jedynej drogi dojazdowej, łączącej ją z odległym o parę kilometrów Polańczykiem, postanowili wziąć sprawy we własne ręce.

Gdy cały kraj podzieliły intensywne spory dotyczące ochrony kilkunastu par jarząbków pręgowanych z doliny Rospudy, Zawozczanie korzystając z odcięcia cywilizacyjnego ich osady, chyłkiem, boczkiem, po cichutku wybudowali pierwszą w Polsce prywatną autostradę.

Dzieło to powstało wyłącznie z prywatnej inicjatywy. "Panie, my tu som społeczeństwo obywatelskie" - mówi z dumą w głosie sołtys Matysiak. "Zrzucilim się, wynajęlim fachurę od dotacyji, trochę pomoglim, no i jest" - relacjonuje on lapidarnie historię powstawania drogi. Inicjatywa ta jednak jest tak imponująca i spektakularna, że stanowczo zasługuje na szersze omówienie.

Opracowano śmiały plan, wykarczowano las, przebito pobliskie wzgórza, wyrównano doliny, wybudowano tunele, postawiono spektakularną estakadę ponad lewą odnogą jeziora. Środki - sięgające setek milionów euro - czerpano z funduszy UE oraz dofinansowano z Phare. Ściągnięto wielki kapitał chiński, a także anonimowe darowizny mieszkańców i miejscowych notabli liczących na boom turystyczny. I powstała.

Jest ona całkowicie prywatna. Zarządza nią spółka cywilna - "Polak potrafi", założona przez mieszkańców Zawozu, którzy są współwłaścicielami drogi w częściach idealnych. Jako tacy mają prawo korzystać z niej za darmo, natomiast każdy inny użytkownik będzie zmuszony do uiszczenia stosownej opłaty. Jej łączna długość wraz z zapleczem gastronomicznym i konieczną infrastrukturą wynosi 58 km.

Dla ekologów informacja ta to prawdziwy szok. "To jest skandal na skalę światową!" - grzmi Maciej Muskat, szef polskiej sekcji Greenpeace - "Jak to się stało, że nas nikt nie poinformował, iż ten cudowny dziki zakątek Polski, ma zostać zamieniony w gigantyczny plac budowy? My to zaskarżymy, jeszcze nie wiemy gdzie ale zaskarżymy" - grozi roztrzęsiony.

Jednak urzędnicy rzeszowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad są tak samo zszokowani jak ekolodzy. "Nic nie wiedzieliśmy, słowo" - zapewniają - "Zawóz jest tak małą i zapomnianą mieściną, że my sami o niej zapomnieliśmy". Teraz wygląda na to, ze jest za późno. "Panie, przecież chyba nie każą nam tego rozebrać" - mówi wyraźnie rozbawiony sołtys Małysiak.(ł.s.)

źródło informacji: Uwaga: jaja!

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

AKTUALNA OCENA 3,36

Dodatki


Informacje dodatkowe