"Teatr powinien (...) demaskować fałsz, który wszyscy zgromadziliśmy w sobie, zdzierać maski pozorów, pokazywać nasze twarze. (...) Dla grupy naszej najważniejsze są sprawy te, które odczuwają wszyscy powszechnie" - tak przedstawiał się program poznańskiej grupy w latach 70-tych, wtedy zresztą zrealizowane zostały pierwsze ważne przedstawienia, takie jak "Jednym tchem"(1971), "Musimy poprzestać na tym co tu nazwano rajem na ziemi?"(1975), czy słynna "Przecena dla wszystkich"(1977). Spektakle te były wyrazem buntu przeciwko obłudzie, przemocy i zniewoleniu, przejawiających się we wszystkich niemal dziedzinach życia społecznego i kulturalnego PRL-u. Wskazywały też (szczególnie "Przecena") na pogłębiającą się degradację wartości moralnych.
Członkom teatru zarzucono wrogą działalność na rzecz państwa, a to wiązało się oczywiście z represjami narzuconymi nań ze strony komunistycznych władz. Usilnie dążono do rozbicia grupy oraz uniemożliwienia teatrowi działalności artystycznej.
"Piołun"(1985), zrealizowany już w okresie stanu wojennego i tych wydarzeń również dotyczący, był ostatnim spektaklem wystawionym wspólnie, przed emigracją na zachód części zespołu. Jako, że władze nie zgodziły się od razu na wyjazd całej grupy, dopiero w 1989r., gdy paszport po długich staraniach otrzymał w końcu Marcin Kęszycki, Teatr Ósmego Dnia znowu mógł działać w pełnym składzie- niestety jeszcze nie w Polsce.
Lata tułaczki, niełatwy żywot teatru wędrownego, jaki prowadzić musiał zespół za granicami kraju wpłynęły oczywiście na późniejszą twórczość. Pierwszą premierą po powrocie do kraju był spektakl "Ziemia niczyja"- przejmująca wizja Europy rozdartej na pół grubym murem oraz jednostek osadzonych po obu jej stronach, a pretendujących tak naprawdę do jednego- wewnętrznej wolności. Motyw wygnania powraca również w późniejszym, plenerowym spektaklu "Arka", granym z powodzeniem w całej niemalże Europie, a także w krajach Ameryki Południowej. Niezwykle spektakularne obrazy oraz silnie korespondująca z nimi muzyka są tutaj głównymi środkami wyrazu, dzięki którym opowiedziana historia staje się uniwersalna i trafia zarazem do wrażliwości ogólnoludzkiej.
Te przedstawione pokrótce, bohaterskie w pewnym wymiarze dzieje legendy polskiego teatru alternatywnego służyć miały konfrontacji z obecną ofertą repertuarową Ósemek. Na afiszu pozostaje wciąż najnowsze przedsięwzięcie grupy, mianowicie spektakl "Teczki", który chcąc nie chcąc zupełnie trafnie wpisuje się we współczesny kontekst polityczny. Oto czwórce aktorów Teatru Ósmego Dnia, czyli Ewie Wójciak, Adamowi Borowskiemu, Tadeuszowi Janiszewskiemu i Marcinowi Kęszyckiemu udaje się dotrzeć do materiałów IPN, w których znajdują pokaźną liczbę informacji na swój temat oraz na temat swej teatralnej działalności.
"Teczki" to przede wszystkim dokument, opowieść oparta na prawdziwych doświadczeniach, na biografiach członków zespołu, które ukazane zostają w sposób trochę groteskowy, trochę metaforyczny, w każdym razie bez przesadnej afirmacji i zbędnego patosu.
Myślę, że Teatr Ósmego Dnia znalazł odpowiedni język, by po raz kolejny porozumieć się z nowym pokoleniem- pokoleniem bez peerelowskiego bagażu doświadczeń, aczkolwiek z wyraźnym jego echem, unoszącym się choćby w kolejnych politycznych aferach naszego kraju. I jak widać, Ósemki wciąż doskonale spełniają swe założenia sprzed trzydziestu lat, by poprzez teatr mówić o sprawach powszechnych, dotykających ogółu i przede wszystkim starać się demaskować fałsz, a komunikować treści prawdziwe.


Wasze komentarze
dodaj komentarz