Czasy PRL trudno uznać za najszczęśliwszy okres w dziejach kraju nad Wisłą - to prawda. Ciężko jednak skazać miliony rodaków na zbiorową amnezję i udawać, że między końcem II wojny światowej a rokiem 1989 rozpościera się czarna dziura. Zrozumieli to młodzi animatorzy kultury w Krakowskiej Nowej Hucie. Teatr Łaźnia Nowa to tylko jedna z wielu inicjatyw - można wymienić również planowane muzeum komunizmu (niezależne od warszawskiego) czy wykorzystanie przestrzeni huty na potrzeby festiwalu Sacrum-Profanum.
Przeniesieniem zacięcia dokumentującego przeszłość w świat internetu jest niezwykle ciekawa strona Internetowego Muzeum Polski Ludowej. Znajduje się pod adresem: http://www.polskaludowa.com/index.htm. Strona nie jest może aktywnie moderowana - ostatnie aktualizacje pochodzą ze stycznia 2005 - ale w niczym to nie przeszkadza. Całość "eksponatów" tego nietypowego muzeum podzielono na cztery kategorie, wśród których znajdują się: dział zbiorów, dokumenty państwowe, dokumenty opozycji i multimedia (głównie zapisy dźwiękowe). Przeglądając zawartość strony - wyraźnie widzimy, że autorzy zatrzymali się w pół drogi pomiędzy potępieniem okropności systemu a nostalgicznym wspominaniem czasów dzieciństwa i dojrzewania. Obok dowodów na działanie cenzury, partyjnych broszur czy aktów prawnych i kuriozalnych formularzy dla starających się o paszporty - można też trafić na piosenki z telewizyjnych programów dla dzieci. Jeśli ktoś zapomniał Pankracego i jego wielki przebój o czterech łapach - nic straconego!
Strona nie jest zatem nudnym, historycznym hyde - parkiem czy katalogiem dokumentów i naukowych artykułów. Raczej chodzi o pokazanie najróżniejszych rzeczy, które kształtowały świadomość człowieka żyjącego w PRL-u. Szczególnie polecam dział "Dziwolągi", gdzie pomieszczono rzeczy, w które czasem dziś już trudno uwierzyć - istne kurioza. Moje ulubione to fragmenty książki dla dzieci o elektrowni w Kaszyno i o choince w Sokolnikach. Z wypiekami na twarzy czytać można jak to Lenin przyjeżdża na zabawę choinkową pomimo zawieruchy i bawi się z dziećmi w berka. Proponując im zabawę "chytrze przymrużył oczy". Dużo radości dostarcza też lektura dokumentów związanych z mandatem, jaki studenci otrzymali od Służby Ochrony Kolei w Chabówce w 1969 roku. Biedni studenci wychodzili ze stacji PKP drzwiami, przez które należało jedynie wchodzić. Komendant SOK był oburzony, ale najlepiej oddać mu głos:
"W żadnym wypadku nie usprawiedliwiają popełnionego wykroczenia bo w chwili obecnej gdzie człowiek zdobywa Kosmos i ląduje na Księżycu, żeby polscy studenci nie wiedzieli o tym, że do każdej stacji PKP jest wejście i wyjście dla podróżnych korzystających z usług kolei jest nie wiarygodne". (Pisownia oryginalna).
Marcin Chruściel


Wasze komentarze
dodaj komentarz