Przejdź do głównej części strony

Strona głównaW ROWieWsad

Drugie życie pięknych awatarów

Autor informacji: Ewa Wójtowicz

Wirtualne portrety idealnie pięknych osób, to kopie bez oryginału. Stworzyli je Eva i Franco Mattes z 0100101110101101.org. Ich syntetyczne piękno jest oparte na pragnieniach stworzenia nowego, wspaniałego życia.

Seria "13 najpiękniejszych awatarów" była prezentowana dwukrotnie na przełomie ubiegłego i bieżącego roku. W nowojorskiej Postmasters Gallery oraz w przestrzeni wirtualnej - świecie gry The Second Life, w której Eva i Franco Mattes prowadzą swoje "drugie życie" od ponad roku. Gra umożliwia uczestnikom prowadzenie alternatywnego życia w wirtualnym świecie, w którym prawdziwa jest jedynie obiegowa waluta. Wygląd awatara, czyli wcielenia pod jakim rozpoczniemy "drugie życie", można wybrać z dostępnych opcji. Większość użytkowników pragnie upiększyć swój wizerunek, w efekcie czego powstają często przeestetyzowane, fikcyjne postacie, o przerysowanej urodzie.

Tym tropem poszli artyści z aktywistycznej grupy 0100101110101101.org, uważanej za jedno z najważniejszych zjawisk nurtu krytycznego sztuki cyfrowej. Prezentowane awatary można określić za Baudrillardemi kopiami bez oryginału. Są to wyidealizowane twarze kobiet i mężczyzn, obdarzone bezczasową młodością, podkreślonymi oczami i wydatnymi ustami oraz idealną cerą. Są całkowicie fikcyjne, a jednak reprezentują realne osoby. Mattesowie podkreślają, że widzą te awatary jako prawdziwe autoportrety. Wpisują się tym samym w ironiczny sposób w konwencję autoportretu artysty, obecną w historii sztuki. Jednocześnie uważają, że paradoksalnie, pomimo idealnej i sztucznej powłoki, te wizerunki mówią prawdę o swoich autorach, bowiem pozwalają na wzmocnienie cech, które uważamy za najważniejsze, z pominięciem ograniczeń, jakie narzuca na nas realny świat. Co więcej, również w realnym życiu kreujemy często fałszywe wizerunki i elementy tożsamości. Tak więc awatary nie przedstawiają ludzi takimi, jakimi są, ale raczej takimi, jakimi chcieli by być.

Artyści z 0100101110101101.org podejmowali od początku swojej działalności, na pograniczu kultury realnej i cyfrowej, tematy oryginalności, plagiatu, reprodukcji, prywatności i zamiany tożsamości. Byli kojarzeni z postacią Luthera Blisseta, fikcyjnym nazwiskiem, pod które na zasadzie multiple name mogli podszywać się zaangażowani artyści. Blisset posługiwał się strategią kopii i fikcji, bo sam był fikcją. Odwracali też pojęcie prywatności, jak w projekcie life_sharing (2000-2003), w ramach którego pozwalali internautom na dostęp do swoich prywatnych danych, obwieszczając: "Prywatność jest głupia". Dane dostępne na dyskach ich komputera, miały stać się ich prawdziwym portretem, pozwalającym wniknąć w strukturę informacji, prywatne maile i zapiski. Celowe zawłaszczenia i kopie stały się ich specjalnością, zarówno w projekcie Nikeplatz (2003), gdzie ogłosili przemianowanie wiedeńskiego Karlsplatz na Nikeplatz tworząc wewnątrz fałszywy pawilon reklamowy firmy Nike, jak i w bardziej radykalnych akcjach, jak i poprzez stworzenie fikcyjnej postaci jugosłowiańskiego artysty Darko Mavera (1998), który miał być autorem drastycznych fotografii i ofiarą reżimu. Fotografie Mavera, przedstawiające ofiary brutalnych morderstw, okazały się jednak prawdziwe, a on sam okazał się być projektem artystycznym, stworzonym od początku do końca przez 0100101110101101.org. Świat sztuki nabrał się jednak na tę prowokację i po domniemanej śmierci Mavera w więzieniu w Podgoricy, Biennale Weneckie poświęciło mu specjalne oświadczenie.

Najnowsza prezentacja projektu odbyła się w styczniu 2007 w Brescii, w Fabio Paris Art. Gallery. Cykl został rozwinięty o tryptyki, jednak w dalszym ciągu przedstawia stylizowane, idealne, gładkie wizerunki. Są tak samo wykreowane, jak nazwiska ich autorów: Eva i Franco Mattes, to również pseudonimy. To kolejny poziom symulakrum. Baudrillard mówił: rzeczywistość nie istnieje. Mattesowie ogłaszają: kultura opiera się na plagiaryzmie Od 1998 działają jako 0100101110101101.org i słuszne jest, jak pisze o nich Marina Gržinićii, że ta nazwa zmusza odbiorcę do plagiaryzmu. Trudno ją zapamiętać, więc pisząc o grupie, sięgamy po narzędzie "kopiuj-wklej" włączając się w proces nawarstwiania kopii.

źródło informacji: RÓW

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

AKTUALNA OCENA 2,97

Dodatki


Informacje dodatkowe