Rezolutna panienka interesowała się muzyką, tańcem i gospodarstwem domowym, w czym nie odbiegała od innych dziewczynek zamieszkujących podlaskie równiny.
Pewnego wiosennego dnia, najpewniej majowego, bo w okolicy pięknie kwitły konwalie, mama Czerwonego Kapturka poprosiła jedynaczkę o pewną drobną przysługę. Zwykle sama nosiła mieszkającej nieopodal babuni obiad. Dziś jednak, pomimo pięknej pogody, czuła się wyjątkowo paskudnie. Gorączka, bóle stawów, duszności, ogólne osłabienie i powłóczenie lewą nogą nie wyczerpywały wszystkich symptomów chorobowych mamy Kapturka. Pozostałe ukryła przed jedynaczką, by zaoszczędzić jej przykrości. Babunia miała się niewiele lepiej. Starsza pani od kilku dni przebywała w łóżku dręczona wysoką gorączką, wymiotami i bólami głowy.
Troskliwa mama zaopatrzyła Czerwonego Kapturka na drogę w koszyk, zawierający smakowity rosołek w słoiku typu twist oraz przestrogę, by pod żadnym pozorem nie wdawać się w bliższy kontakt z wilkiem. Rosołek z koguta był dobry i świeży w przeciwieństwie do maminej przestrogi.
Wilki bowiem, od lat wielu w okolicy nie występowały. Zostały wytępione dawno temu, metodami nie tylko myśliwskimi, w ramach tak zwanej "akcji wilczej". Nagłośniona w mediach, przebiegła nad wyraz sprawnie, choćby i z tego powodu, że za parę wilczych uszu płacono równowartość średniej krajowej pensji.
W ciepłe wiosenne przedpołudnie, skąpo ubrane dziewczę w kusej spódniczce, białych podkolanówkach i czerwonych trzewikach pod kolor kapturka, raźno ruszyło w drogę. Schorowana babunia nie odznaczała się w owych dniach wilczym apetytem, dlatego koszyk, w który mama zapakowała jedzenie, nie był przeładowany.
Staruszka dręczona wysoką gorączką jadła niewiele więcej niż dwa wróble. Czerwony Kapturek szparko ruszył leśną ścieżyną nucąc pod nosem jedną z ostatnich piosenek Mandaryny.
Dziewczynka sprawnie i w sposób zdyscyplinowany pokonała bór mieszany świeży, grąd, ols i łęg jesionowy, by na koniec ulec pokusie zbierania kwiecia na granicy boru sosnowego i wilgotnej łąki, będącej do niedawna, to znaczy przed melioracją, turzycowiskiem.


~www.epuls.pl ni...
bardzo ładnie ktos to napisał
~Orzech
Każdy z nas musi nucić piosenki mandaryny! Musicie
jeżeli nie to musimy sie zabić.. Każdy musi nu...
~violka
mam pytanko czy to naprawde prawda ze jeśli ktoś
był już raz zakażony boleriozą, i dostał serie
a...
~Tomasz Lippoman
tak przynajmniej twierdza lekarze
dodaj komentarz »wszystkie wątki »